piątek, 23 października 2020

W czerwieni

Witajcie Kochani! Jak Wam mijają dni? Trzymacie się jakoś? Przyznam się szczerze, że u mnie jest różnie, ale generalnie zaczęło się istne wariatkowo. Jeden syn nauczanie zdalne, drugi chodzi do szkoły, plus moje obowiązki, korona wokoło - dosłownie, a mi dnia zaczyna brakować na wszystko. Nie chcę jednak narzekać, ponieważ zdaję sobie sprawę, że każdemu jest teraz ciężko, ale jak człowiek trochę wygada się i po marudzi to lżej na sercu od razu :)). Na poprawę nastroju pokażę Wam Kochani bardzo energetycznego skarpeciaka, a to za sprawą koloru, jaki w nim dominuje:). 

Lubicie czerwień? Ja bardzo. Mam kilka czerwonych ubrań, torebek, nawet śliczne czerwone sandały :). Czerwony to kolor o wielu odcieniach, a ja od zawsze mam problem aby dobrze jego barwę uchwycić na zdjęciu.

Przygotowując posta troszkę poczytałam o tym intrygującym kolorze i dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy jak np. to, że w Azji czerwony uznawany jest za kolor szczęścia oraz ponad 77% flag ma go w swoich barwach.


Jego ciemniejsze odcienie symbolizują siłę, przywództwo, gniew, a te słabsze, delikatniejsze są symbolem pasji, radości, szczęścia. Dla mnie to również nieodłączny kolor świąt Bożego Narodzenia, a w połączeniu z zielenią tworzy duet idealny!!! W tym roku większość moich skarpeciaków będzie miała taki zestaw kolorystyczny :).  

Kolor czerwony przemyciłam również do mojej najnowszej pracy - zakładki do książki kucharskiej, która jest inspiracją w wyzwaniu Szuflady SZTUCIEC

Bordowa jest wstążka i boki zakładki, a jak wiadomo bordo to również jeden z odcieni czerwonego :). Do zrobienia jej użyłam dwóch papierów ryżowych. Najpierw nakleiłam papier z pismem, a następnie z łyżeczką. W tle pozuje słynna książka kucharska PRL „Kuchnia Polska”, którą dostałam od mamci. Wiele przepisów można już zaliczyć do przedawnionych, ale z kilku ciągle korzystam np. na przepyszne ciasto Zebra :). 



Kochani przed nami weekend i kilka dni wytchnienia. Życzę Wam dużo zdrówka, spokoju i uważajcie na siebie. Dziękuję za wszystkie odwiedziny i zapraszam ponownie w ostatni dzień października. Będzie podsumowanie naszej Jesiennej Wymianki :). Dziewczyny kochane biorące udział - mam nadzieję, że paczki już do Was doszły lub są w drodze :). Czekam jeszcze na zdjęcia i dziękuję za te nadesłane:). To moja ostatnia przypominajka :).


Buziaki,

Justyna


piątek, 16 października 2020

Haftowane różności

Witajcie Kochani! Na początku dziękuje Wam za tyle miłych komentarzy pod muchomorkowym zestawem :)). Jesteście moją najlepszą motywacją do dalszego tworzenia decu i oczywiście doskonalenia warsztatu :). Mam jeszcze kilka jesiennych prac do pokazania i niedługo wskoczą na bloga, ale będą to już ostatnie. Na dobre rozpoczęłam szycie świątecznych skarpeciaków, swoją drogą jakoś szybko w tym roku i od połowy listopada chciałabym pokazać Wam pierwsze tegoroczne maluchy :).  

Dzisiaj z kolei zaprezentuje się haft z jakże wspaniałym fragmentem motta z książki „Mały Książę”.

 
Wykonałam go w ramach zabawy Abecadło z igły spadło organizowanej przez  Anię i Olę. 


Jak zawsze haftowało się super, wzór świetnie opracowany, a samo motto tak bardzo aktualne, ponadczasowe. Zwłaszcza w obecnych czasach powinniśmy o nim pamiętać... zdecydowanie za dużo jest hejtu, nienawiści, złośliwości. Zamiast się wspierać, ciągle się dzielimy i cieszymy z cudzych porażek, a należałoby połączyć siły w walce przeciwko temu samemu wrogowi. No nic... pozostaje wierzyć, że jeszcze będzie dobrze, pięknie i spokojnie.


Dziewczyny kochane, dziękuję za kolejną wspaniałą odsłonę zabawy :).

Jeszcze jeden haft chciałabym Wam dziś Moi Drodzy pokazać. To prezent dla naszych przyjaciół, którzy pomimo szalejącego wirusa i małych przeszkód przeprowadzili się do własnego, wymarzonego domu :).


Wzór dostałam od mamci, a ona znalazła go w czeluściach internetu :). Zakochałam się w jego koronkowych motywach!


Prezent bardzo spodobał się więc i ja jestem szczęśliwa :)). Zresztą musicie przyznać, że takie upominki handamde, robione od serca,  z myślą o konkretnej osobie są najpiękniejsze :))). 


Kochani dziś króciutko :). Nareszcie zaczyna się weekend. Miałam wyjątkowo ciężki tydzień więc z przyjemnością poleniuchuje przez najbliższe dni pod kocem, z ciepłymi skarpetami na nogach, malinową herbatką i zaległościami filmowymi :).  


Buziaki, trzymajcie się zdrowo,

Justyna

💗💗💗

PS. Dziewczyny kochane biorące udział w mojej Jesiennej Wymiance - pamiętajcie proszę, aby wysłać mi na maila jedno zdjęcie upominku, który otrzymałyście. Jeżeli chcecie możecie mi podesłać również zdjęcie tego co wy przygotowałyście, dla mnie jest to bez różnicy :). Dziękuje tym pośród Was, które już mi fotkę przesłały :)).  


niedziela, 11 października 2020

W Królestwie Muchomorów :)

Witajcie Kochani! Dziś zapraszam Was do wspólnej podróży po królestwie moich ukochanych muchomorów. Więc jeśli macie ochotę, wolną chwilę, uprzedzam post będzie długi :)), to usiądźcie wygodnie, weźcie herbatkę lub kawę i wyruszamy :). 



Muchomory kocham od zawsze, a właściwie odkąd jako mała dziewczynka zobaczyłam je na naszej choince :)). To były moje ulubione bombki i zawsze musiały wisieć z przodu. Tak magicznie wyglądały wśród kolorowych lampek, na tle zielonych gałązek, że nie sposób było się nie zakochać. Zresztą co roku mieliśmy przepiękną choinkę, do sufitu, bogato strojoną. Całymi dniami bawiłam się przy niej i za każdym razem na nowo odkrywałam jej urok. No, ale nie o świętach dziś będę pisała :))).


Muchomory to obowiązkowy element dekoracji u mnie w domu od jesieni do wczesnej wiosny, ale najwięcej mam ich w okresie świąt Bożego Narodzenia :)). W tym roku nareszcie zmobilizowałam się i zrobiłam muchomorową szkatułkę :). Jak wiecie najbardziej lubię te małe 12 × 12 zatem i ta ma takie wymiary :)).


Serwetka, jakiej użyłam jest tak ładna i strojna, że zrezygnowałam z wielu „upiększaczy”, chociaż plany miałam ambitne :)). Dodałam tylko kilka kropek, delikatny wzór z szablonu, lekkie cieniowania i małą biedronkę na serduszku (to także decu) :).



Pomalowałam ją farbą akrylową Cadence w pięknym odcieniu mchu, delikatnie ozdobiłam koronką i to wszystko. Chciałam aby wyszło w miarę naturalnie, leśnie :).



Jak szkatułka to i zakładka :)). Lubię takie komplety, są bardzo praktyczne.







Na serwetce jest motyw żuka. Dokładnie takiego samego spotkałam w lesie robiąc zdjęcia, a nawet dwa :)).



I zdenerwowałam się... ja rozumiem, że i mali mieszkańcy lasu muszą coś jeść aby przetrwać, no ale czy naprawdę ten golas -  ślimak musi wcinać moje ukochane muchomory i to takie świeże jeszcze? :)))))) 


Jest jeszcze jedna muchomorkowa praca, którą zrobiłam spontanicznie. W piątek wieczorem dostaliśmy maila od Dyrekcji ze szkoły młodszego syna, że trzech nauczycieli choruje na COVID i 12 klas objętych jest kwarantanną. Nie dotyczy to klasy mojej pociechy, ale to marne pocieszenie dla mnie, w końcu wszyscy i tak są w jednym budynku.  Przejęłam się bardzo więc na pocieszenie uszyłam ze skarpety muchomora :). Docelowo zawiśnie na choince :).




Jest taki jeden las, do którego uwielbiamy jeździć. Znamy go dobrze, wiemy gdzie można spotkać borowiki, kurki, podgrzybki, maślaki i muchomorowe polany :). Jak synek zobaczył te cztery różnej wielkości muchomory to stwierdził, że to nasza rodzina :))). 


Blisko nich stał jeszcze jeden. Bernard śmiał się, że to babcia Jadzia, która na nas patrzy :))).


O muchomorach mogłabym pisać bez końca i jeszcze więcej wrzucać na bloga ich zdjęć :)). Mam jednak nadzieję, że nie będą Wam się śniły po nocach przeze mnie :))). Obiecuję, że niedługo pokażę inne grzyby :)).


Kochani dziękuję Wam bardzo za odwiedziny, komentarze i za to, że tutaj ze mną na blogu jesteście 💕. Proszę uważajcie na siebie, dbajcie o zdrowie i odporność. 


Ściskam Was mocno,

Justyna