czwartek, 14 lutego 2019

Tulipany

Witajcie Kochani! Jak Wam mija tydzień? U mnie ciężko - pogoda  w kratkę, w domu ogromna góra rzeczy do prasowania po wyjeździe (swoją drogą nie cierpię prasowania), a mi ciężko wrócić do codziennych obowiązków po feriach. Chyba za bardzo rozleniwiłam się... Ale przynajmniej wiosnę czuć coraz bardziej 😄. Dzień coraz dłuższy, ptaki zaczynają częściej śpiewać, w sklepach pojawiają się skarpetki z kolekcji wiosennej - oczywiście kilka par zakupiłam, ale przede wszystkim są już pierwsze tulipanki 🌷. Dlatego dzisiaj pokażę Wam właśnie wiosennego aniołka z masy solnej z dużym bukietem tulipanów.


Od jakiegoś czasu moim solniaczkom nie maluje twarzy, rączek, nóżek, czasami i włosów.  Stawiam na naturalny kolor masy solnej, która jeśli jest dobrze rozrobiona i prawidłowo wypieczona ma na prawdę piękną barwę i nie wymaga poprawek. Delikatne rumieńce, czasami namalowane oczy i usta  w zupełności wystarczają.  Włosy u tego aniołka delikatnie przyrumieniłam  podczas wypiekania, a jak to zrobić pisałam już TUTAJ. Chciałam, aby cała praca była delikatna, "świeża", wiosenna.




Ubranko pomalowałam moimi nowymi farbami Cadence, ponieważ byłam ciekawa jak będą współpracowały z masą solną i czy w ogóle do jej malowania nadają się. I napiszę Wam szczerze, jest ok. Najważniejsze, że nie powodują pęknięć, mają dobrą przyczepność i w miarę szybko schną. Myślę, że jeszcze po nie sięgnę 😊. Jak już zapewne zauważyliście aniołek trzyma w ręce bardzo duży bukiet tulipanów i to one są głównym elementem mojej pracy. Ostatnio dostałam nową formę i nie mogłam się powstrzymać by jej szybciutko nie wypróbować. 


W weekend planuję malowanie innego solniaczka. Poprzeczkę postawiłam sobie wysoko więc aż się  sama boję czy dam radę. Trzymajcie kciuki, chociaż więcej nie zdradzę... jak skończę to z przyjemnością  Wam  pokażę 😊.

Kochani dziękuje za odwiedziny, ciepłe komentarze, a jeśli obchodzicie Walentynki to życzę Wam miłego, romantycznego świętowania chociaż pamiętajcie uczucia trzeba okazywać sobie codziennie, a nie tylko 14 lutego 💑.

 Justyna

sobota, 9 lutego 2019

Guziczkowe Maleństwo.

Wszystko co dobre kiedyś się kończy więc ferie i wspaniały wyjazd do Omanu również dobiegł końca. Ale o tym napiszę innym razem - muszę przede wszystkim poprzeglądać zdjęcia i poukładać w sensowne słowa  swoje wrażenia 😊. Kochani ze względu właśnie na wyjazd nie mogłam odwiedzać Waszych blogów regularnie (z przyjemnością nadrobię teraz zaległości) oraz odpowiedzieć na Wasze wspaniałe komentarze pod poprzednim postem. Wszystkie jednak przeczytałam z ogromną radością,  nawet po kilka razy!! Z całego serca dziękuję Wam za tyle pięknych życzeń - bardzo mnie wzruszyły i mam nadzieję, że spełnią się bo wiem, że płynęły od Was ze szczerego serca 💓. A kto jeszcze nie miał okazji zapisać się na moje urodzinowe CANDY to zapraszam TUTAJ!!

Wracając do tematu posta, to dzisiaj pokażę Wam bardzo wiosenną i guziczkową skarpetkową laleczkę, którą uszyłam jeszcze na początku ferii.


Jest ona efektem pewnej "twórczej burzy", która działa się w mojej głowie 😄. Ten projekt nie dawał mi spokoju więc musiałam ją po prostu uszyć. Troszkę tęsknię już za wiosną i jej urokami, dlatego lalka jest tak bardzo kolorowa i pogodna. Pierwszy raz nie przykleiłam kwiatów, które są zawsze ozdobą moich prac tylko postanowiłam sama je wyhaftować,  a jak dla mnie nie ma piękniejszego haftu dekoracyjnego niż haft brazylijski. Kwiatuszki wyhaftowałam z różnych kolorów kordonka, ale nie było to łatwe zadanie. O ile na filcu wyszywało się  ok, to na skarpetkowej czapce szło troszkę ciężej ze względu na dużą elastyczność materiału. 


Sukienkę tzw. ogrodniczkę uszyłam z wełnianego filcu, a ramiączka przyszyłam z dwóch żółtych bawełnianych tasiemek. Na sukience również wyhaftowałam kwiatuszki, a całość dopełnia delikatna koronka i dużo kolorowych, małych, wiosennych guziczków .




Włosy lalki zrobiłam z jednego motka muliny w odcieniu ciepłego brązu i doczepiłam małe zielone kokardki.


Laleczkę uszyłam ze skarpetek w rozmiarze 13 - 15 i jest tak mała, że mieści się w mojej dłoni 😊.


Póki co to najmniejsza moja lalka, ale docelowo będę dążyła do uszycia jeszcze mniejszej. Wszystko zależy od rozmiaru oraz jakości skarpetek dla noworodków i obecnie jestem na etapie poszukiwań tych idealnych do szycia. 

Kochani jeszcze raz dziękuje za wszystko, życzę spokojnej nocy i do zobaczenia 😊!

Justyna



sobota, 2 lutego 2019

Roczek :)). Skarpetkowe Candy.

Początek lutego to dla mnie czas na świętowanie bo Wielkie Małe Pasje mają już ROCZEK 😊!!!  To był wspaniały rok, ale także pracowity i trudny. Bo tworzyć z głębi serca i ogromnej pasji to jedno, ale odważyć się pokazać swoje wytwory światu to już dla mnie było wyzwanie. Bałam się i właściwie ten strach długo mnie nie opuszczał - rodziło się więcej pytań i obaw niż pozytywnych myśli.  Nie znałam nikogo kto wprowadziłby mnie  w świat blogowania więc wszystkiego uczyłam się sama, krok po kroku, czasami ze łzami w oczach i z pomocą słynnej wyszukiwarki bo kompletnie nie znałam się na fachowym języku tworząc blogową stronę, a później i wpisy. Nie poddałam się i cieszę się, bo dzięki temu mogę być członkiem wspaniałej blogowej społeczności.
Ale ten blog istnieje tylko dzięki Wam - Moim cudownym Czytelnikom!!!! To Wasza obecność, każde odwiedziny, każde ciepłe słowo, każdy napisany mail, dodaje mi skrzydeł, motywuje i utwierdza w przekonaniu, że to wszystko ma sens, że warto znaleźć w sobie odwagę i wyjść ze swoimi pasjami na zewnątrz, poza bezpieczną strefę domowego zacisza. Kochani z całego serca dziękuję Wam, że w gonitwie dnia codziennego znajdujecie chwilkę by zajrzeć w moje twórcze progi!! To dla mnie wiele znaczy, doceniam to i jestem Wam ogromnie wdzięczna. Dziękuje WSZYSTKIM Czytelnikom za odwiedziny, ale przede wszystkim chciałam bardzo podziękować moim blogowym koleżankom za okazywaną życzliwość, ciepłe przyjęcie mnie do swojego grona, chęć niesienia pomocy, dobre słowo i ogromną wiarę w moje rękodzielnicze poczynania! Dziewczyny jesteście wspaniałe i cokolwiek się wydarzy nigdy nie zmieniajcie się, zawsze bądźcie sobą i róbcie to co kochacie! Dziękuję również mojej rodzinie za ogromne wsparcie i wyrozumiałość, bo zdarza się że nie ma  miejsca na zjedzenie obiadu, gdyż stół ugina się pod ciężarem tkanin, skarpet, koronek i innych przydasi . 
Kochani Czytelnicy, to dzięki Wam również moje skarpetkowe lalki rosną w siłę, a w mojej głowie rodzą się ciągle nowe pomysły. Dlatego z okazji pierwszych urodzin uszyłam lalkę, którą chętnie przekażę w dobre ręce.  Nie nadałam jej imienia bo niech zrobi to Osoba  do której trafi. 


Myślę, że tym razem nie rozpiszę się na temat detali mojej skarpetkowej panny, zobaczcie i oceńcie sami.


Kochani Czytelnicy, gdyby ktoś pośród  Was chciał przygarnąć moją skarpetkową lalkę to z przyjemnością podaje zasady urodzinowego Candy:


  • W zabawie może wziąć udział każdy kto zagląda na mojego bloga. Możliwa wysyłka również poza granice Polski.
  • W komentarzu do tego posta wyraźcie chęć udziału  w Candy.
  • Jeżeli macie taką możliwość będzie mi miło jak umieścicie u siebie podlinkowany banerek. Ale nie jest to konieczne, w końcu nie każdy mój Czytelnik pisze bloga 😉.


Kochani do lalki dołączę jeszcze  niespodziankę, ale więcej już nie zdradzę... 😊
Po prostu serdecznie wszystkich  zapraszam !!!

Justyna