Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje Szuflada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje Szuflada. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 czerwca 2022

Wakacyjna zakładka

Witajcie Kochani wakacyjnie!:)) W końcu już są, a wraz z nimi upragniony odpoczynek :). Planów twórczych na ten czas mam dużo, ale czy uda mi się je zrealizować - zobaczymy, ponieważ przede mną półtora miesiąca w rozjazdach :)). Nie zapomnę jednak o Was, o blogu i wpisy będą pojawiały się, chociaż nie wiem z jaką częstotliwością :). 

Pogoda dopisuje, mamy wręcz tropikalne upały, zatem dzisiaj pokażę Wam zakładkę do książki w iście wakacyjnym wydaniu :)).

Od razu zakochałam się w tym wzorze, który znalazłam w jednym z numerów czasopisma Cross Stitcher (Aguś jeszcze raz dziękuję).  Dla mnie to kwintesencja letniego, błogiego czasu w wersji xxx.

Sam haft nie jest duży, ale był pracochłonny, ponieważ ma mnóstwo kolorów - właściwie to, co kilka x trzeba było zmieniać mulinę. Do tego doszły obszycia, za którymi nie przepadam, ale jesteśmy na dobrej drodze ku wielkiej przyjaźni :))). 

W czasopiśmie haft widniał jako propozycja ozdoby etui na telefon, ale ja od razu widziałam go na wakacyjnej zakładce :).  

Ciepły, słoneczny dzień, a my siedzimy w cieniu z ciekawą lekturą w rękach. Obok na stoliku stoi szklanka truskawkowo arbuzowej lemoniady z nutą mięty, a w tle słychać szum morza dobiegający z zakładki... Rozmarzyłam się - juz myślami jestem na urlopie :))).

Kochani życzę Wam udanego, spokojnego i szczęśliwego tygodnia. Jeśli już wypoczywacie to bawcie się dobrze :) i uważajcie na upały. Ja zmykam do najchłodniejszego pokoju oddać się swojej skarpetkowej pasji :)).


Do zobaczenia,

Justyna 💙💛

poniedziałek, 9 maja 2022

Szkatułka z motylem

Witajcie Kochani! Za oknem tak pięknie słońce świeci, że na nic, no może oprócz długich spacerów nie mam ochoty :). Tak długo czekałam na ciepełko, że nogi same rwą się na dwór :))). Każdą wolną chwilę poświęcam na aktywność z psem, wycieczki rowerowe i moje ulubione wieczorne spacery po lesie z mężem :). Do tego tak pięknie wszystko kwitnie, pachnie... Cudowna pora nastała! Nawet wojenna rzeczywistość jakby mniej straszna się zrobiła choć wiem, że to tylko złudzenie. Moja wena chwilowa uśpiona, sporadycznie daje o sobie znać :). I właśnie w takim twórczym przypływie powstała mała (12x12cm) szkatułka z motylem.


Dawno już decu nie robiłam zatem z przyjemnością sięgnęłam ponownie po pędzle. 


Na wierzchu widnieje serwetka delikatnie ozdobiona przeze mnie białymi kropkami. Uznałam, że więcej "upiększaczy" nie potrzeba :). 


Motyle są tak wdzięcznym motywem w rękodziele, że jeszcze jeden znalazł się w środku szkatułki :).


Malując ją troszkę pokombinowałam :). Na początku nałożyłam dwie warstwy lakierobejcy, a następnie pocieniowałam brązową farbą do postarzeń. Całość wykończyłam satynowym lakierem, moim ulubionym.




Dwa lata temu pokazywałam na blogu szkatułkę z tym samym motylim motywem, tylko w nieco innej kolorystyce - TUTAJ :).


I to wszystko na dziś :)). 

Ściskam Was mocno, 
Justyna 💙💛

PS. Kochani ostatnio na blogu mam bardzo dużo spamu, który staram się na bieżąco usuwać. Jednak nie zawsze nadążam więc proszę nie wchodźcie na linki niewiadomego pochodzenia, ponieważ mogą to być komputerowe wirusy. Nie wiem dlaczego, ale do SPAMU trafiają czasami i Wasze komentarze. Co kilka dni przeglądam ten folder i jeśli widzę komentarz swojego Czytelnika to przywracam go na bloga. Nie martwcie się zatem, że to, co piszecie znika. Po prostu z niewiadomej dla mnie przyczyny blogger przerzuca automatycznie do Spamu, a ja potem określam jako "nie spam" i komentarz pojawia się :). Troszkę zawile to napisałam, ale mam nadzieję, że zrozumieliście, o co mi chodzi :)).



niedziela, 13 marca 2022

Kwiatowy elf

Witajcie Kochani! Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Jak nikt inny dodajecie sił i energii. Witam również nowe Czytelniczki 💗 bloga - cieszę się bardzo, że dołączyłyście do świata moich pasji :)). Rozgośćcie się wygodnie :)). 

Za oknem coraz więcej słonka, na drzewach pojawiają się pierwsze pączki, ptasie trele jest wyraźniejsze, bardziej różnorodne więc nie da się ukryć - wielkimi krokami nadchodzi Wiosna, a wraz z nią nowe życie i nadzieja. Coraz śmielej rozwijają się pierwszowiosenne kwiaty, a w jednym to nawet malutkiego elfa spotkałam :). 

Słodki, pastelowy elfik - wiosenny duszek dobrych myśli. Wprawdzie jest on w wersji skarpetkowej, ale kto wie może takie prawdziwe też istnieją? Pomarzyć można :).

Szyjąc go nie mogłam zdecydować się na jakiś jeden przewodni kolor. Tego dnia podobały mi się wszystkie skarpety z mojej pastelowej, wiosennej kolekcji. Wykorzystałam cztery i bardzo żałuję, że więcej na tym malutkim ciałku nie zmieściło się.

 

Nadrobiłam za to ozdabianiem główki :)). W końcu wiosna to kwiaty więc jak najbardziej bogactwo roślin jest wskazane :). 



Dawno już nie szyłam elfów... Zapomniałam jak bardzo je kocham...

Skrzydełka pożyczyłam od motylka, ale myślę, że pasują. Przecież jest to kwiatowy elf :)).



Te śliczne błyskotki i perełki, które zdobią laleczkę dostałam od Agniesi. Od razu jak je zobaczyłam wiedziałam, że będą idealne dla wiosennych oraz letnich lalek :))). 



Moi Drodzy życzę Wam miłego, udanego i słonecznego tygodnia, pełnego nadziei na lepsze jutro...

Do zobaczenia za tydzień,
Justyna 💙💛



poniedziałek, 14 lutego 2022

Oblicza miłości i wyniki urodzinowego Candy.

Witajcie Kochani w tym jakże serduszkowym dniu! :)). Ferie dobiegły końca więc powracam do Was wypoczęta, ze zdwojoną weną twórczą i mnóstwem blogowych zaległości :))). Nie wiem, czy uda mi się je nadrobić, ale dwutygodniowy reset dobrze mi zrobił, zwłaszcza że odpoczywałam z rodzinką nad Bałtykiem :)). Pogoda dopisała, nastroje również więc wyjazd uważam za bardzo udany :). Już tęsknie za spacerami brzegiem morza... Poniżej zdjęcie zimowego Bałtyku z cudowną tęczą w tle - pierwszy raz zimą widziałam :).

Powracam do Was również z porcją kolejnych prac, a jako że dziś 14.02 to na blogu zrobi się "miłośnie" :)). Chociaż z tą miłością to nie taka oczywista sprawa. Ma różne oblicza. Miłością możemy darzyć min. Boga, rodzinę, przyjaciół, zwierzaki, przyrodę i siebie samych :)). Wszystko zależy od pojemności naszego serca, zdolności odczuwania głębszych uczuć oraz tego co tak naprawdę rozumiemy przez to piękne słowo, jakim zdecydowanie jest MIŁOŚĆ :))).

Dawno nie pokazywałam Wam swoich haftów zatem czas na miłosną prezentację xxx :)).


W tych zakochanych liskach i ja zakochałam się bezgranicznie. Wzór znalazłam na Pinterest i z tego co zauważyłam pochodzi z jakiejś hafciarskiej gazetki. Musicie przyznać, że cudowne są!!! Delikatne, pełne uczuć, dostojne. Na pewno jeszcze je wyhaftuję, ponieważ ten hafcik trafi docelowo na bombkę :).


Drugi haft to malutki aniołek z miłosnym przesłaniem oprawiony w brelok, który powędrował do mojej mamci :)). 


Wzór od Rebecca Spencer. Sama z kolei dobierałam kolorki, a napis LOVE to również moja twórcza inwencja :). Oby dwa hafty inspirują w nowym wyzwaniu Szuflady - MIŁOŚĆ.

Kochani niezależnie czy obchodzicie Walentynki, czy też nie - ja Wam wszystkim z całego serca w dniu dzisiejszym życzę dużo miłości, ciepła i bliskości każdego dnia 💗. 

Na koniec jeden z moich ulubionych cytatów z Kubusia Puchatka:

- Kubusiu, jak się pisze MIŁOŚĆ?

- Prosiaczku, MIŁOŚĆ się nie pisze, MIŁOŚĆ się czuje.

💗💗💗

Moi Drodzy z całego serca dziękuję Wam również za tak dużo pięknych życzeń pod urodzinowym postem (KLIK)! Wzruszyłam się bardzo czytając je 💗. Dziękuję również, że zechciałyście przyłączyć się do zabawy - bardzo mi miło i cieszę się ogromnie :))! To dla mnie znak, że po tych czterech latach nie macie jeszcze dosyć mnie wraz z całą bandą skarpeciaków :)). Obiecałam, że w Walentynki opublikuję wyniki i słowa dotrzymuję :). Nie przedłużam już. Z przyjemnością ogłaszam, że tegoroczny, urodzinowy skarpeciak pojedzie do...


Diano, serdecznie Tobie gratuluje i proszę o kontakt mailowy (znajdziesz go TUTAJ) w sprawie wysyłki nagrody :)). Diana, congratulations to you and please contact me by e-mail (you can find it HERE) regarding the shipment of the award :)).

Ponieważ chęć udziału w zabawie wyraziło dużo Czytelników postanowiłam wylosować i nagrodzić skarpetkową niespodzianką jeszcze jedną osobę :))):  


Tobie również serdecznie gratuluję i proszę o kontakt mailowy (znajdziesz go TUTAJ) w sprawie wysyłki nagrody :)).

💗💗💗

Miłego dnia Wam życzę, do zobaczenia wkrótce :).

Justyna

niedziela, 16 stycznia 2022

Torcik dla babci i dziadka.

Witajcie Kochani! Niedługo będziemy obchodzić Dzień Babci i Dziadka więc dziś pokażę Wam propozycję na bardzo fajny, oryginalny, a przede wszystkim ręcznie robiony upominek :). To świetna alternatywa dla tych, którzy z wypiekami nie są w dobrej komitywie :))). Nie jest to mój pomysł, ale papierowe kawałki tortu zachwycają mnie od wielu lat.


Pierwszy raz zobaczyłam je 7 lat temu, kiedy ówczesne przedszkole młodszego synka obchodziło okrągłe urodziny :). Wychowawczynie różnych grup z takich właśnie kawałków zrobiły cały tort. Ależ on pięknie wyglądał! Szkoda, że nie mam zdjęcia :(. Później takie torciki wielokrotnie widywałam na blogach, aż w końcu nastał ten dzień i odważyłam się spróbować zrobić sama :). Proszę o wyrozumiałość  - to moja pierwsza poważniejsza papierowa praca :)).


Podstawa to dobry szablon. Po wpisaniu w Google hasła "kawałek tortu z papieru szablon"  wyskoczyło dużo wariantów, ale osobiście skorzystałam z TEGO (KLIK).


Zabawa była przednia :))). Wymyśliłam sobie, że mój torcik będzie czekoladowy z nutą miętowo -malinowego kremu :). Te brązowe zawijaski to czekoladowe wiórki, a perełki są niczym lukrowane kuleczki :).


Uwielbiam te torciki za ich funkcjonalność :). Tył można otworzyć i schować w środku prawdziwe łakocie :). Mój "wypiek" możecie również zobaczyć w najnowszym wyzwaniu Szuflady, gdzie jest jedną z prac inspiracyjnych :). 



Kochani weekend dobiega końca zatem zmykam do skarpet, póki jeszcze mogę :). Niestety w tygodniu mam teraz mniej czasu na pasje, nad czym strasznie ubolewam :((. Z drugiej strony dobrze, że chociaż są dwa dni wolnego :)). 

Trzymajcie się zdrowo,

Justyna

wtorek, 23 listopada 2021

Piernikowy ludek.

Witajcie Kochani! Niedługo pożegnamy listopad, a to oznacza, że do świąt Bożego Narodzenia jest coraz bliżej :). Na początku grudnia w ruch pójdą kalendarze adwentowe, a ja zgodnie z naszą małą rodzinną tradycją zacznę piec pierniczki :)). Jak co roku będzie ich zapewne kilkaset, ale uwierzcie mi - są tak pyszne, że rozchodzą się bardzo szybko :)). Oczywiście część rozdajemy w prezencie :)). Zanim jednak piekarnik zacznie chodzić na najwyższych obrotach, a w domu zapachnie goździkami, cynamonem, miodem i korzenną przyprawą, uszyłam małą namiastkę swojej ukochanej słodyczy :)). Oto on - pierwszy w tym roku skarpetkowy, piernikowy ludek w wersji lukrowanej i aromatycznej :)).


Zdjęć zrobiłam jemu mnóstwo, ale nie jestem tak do końca z nich zadowolona. Nie chciał uparciuch współpracować, a do tego za oknem szaro więc i oświetlenie słabe. Kombinowałam z różnymi tłami, ustawieniami, ale niestety nic nie oddaje w pełni jego słodkiego uroku  :).


Jakiś czas temu kupiłam niemowlęce skarpety w piernikowym odcieniu. Od razu wiedziałam jak je wykorzystam :))). Czekały cierpliwie na swoją kolej :). Zapraszam więc do małej galerii - starałam się uchwycić piernikowego ludka z każdej strony :).









Pierniczki to mój ulubiony, ukochany i najlepszy słodycz, o czym wspominałam Wam już w zeszłym roku prezentując piernikowego aniołka :)). Szycie tej laleczki sprawiło mi więc ogrom radości :)).


Już nie mogę doczekać się kiedy piernikowy ludek zawiśnie na choince, a póki co inspiruje w listopadowym Otwórz Szufladę, gdzie tematem są właśnie PIERNICZKI 💖. Swoją drogą to trochę laleczek uzbierało się na choinkę i obiecuję, że w swoim czasie pokażę jak prezentują się na świątecznym drzewku :)). 


Kochani z całego serca dziękuję Wam za odwiedziny, każde miłe słowo i to, że ciągle jesteście 💖. Życzę udanego tygodnia i do zobaczenia wkrótce :).


Justyna

środa, 17 listopada 2021

Czarownica.

Witajcie Kochani! Dzisiejszy post jest dla tych, co nie odczuwają lęku przez złowrogim spojrzeniem czarownicy. To lalka, jakiej jeszcze nie było u mnie na blogu, a której uszycie chodziło mi po głowie od bardzo dawna. Nadarzyła się ku temu okazja i z twórczej otchłani wyłoniła się ona - skarpetkowa czarownica Tekla :).



Nie mogłam pokazać Wam jej wcześniej, ponieważ nie życzyła sobie tego. Dzisiaj ma jednak dobry humor bowiem szykuje się na wielki bal u hrabiego Drakuli :). 



Niezależnie czy jest się czarownicą, czy księżniczką każda kobieta chce na takiej uroczystości wyglądać zjawiskowo. Tylko co może założyć czarownica, skoro szafa jest pełna czarnych sukni?


W jej przypadku swoje zrobiły dodatki. Piękny, biały, koronkowy, wykrochmalony fartuch wysadzany czarnymi kryształami. Elegancka kokardka ze srebrną broszką (na wypadek gdyby kochliwy wampir chciał się dobrać do czarownicowej szyi), róża w bladym odcieniu koloru bordowego wpięta zalotnie we włosy no i nowiutki kaptur również wysadzany kryształami.


To jednak nie wszystko. Specjalnie na tą okazję Tekla kupiła nowy model miotły, aby szybciej dolecieć na bal, a tył sukni ozdobiła dużą kokardą z kwiatem - ten pomysł zaczerpnęła z magazynu modowego dla czarownic i innych straszydeł :)).



Całość stylizacji uzupełnia trupioblady makijaż z nutą delikatnego różu na policzkach :).


Tak wystrojona Tekla zaraz wychodzi na bal! Ach co to będzie za impreza - pełna upiorów, dziwadeł i innych straszydeł. To czas na plotki z przyjaciółkami, nowe znajomości i tańce do białego rana. Kto wie, może czarownica miłość spotka i spełni się stare powiedzenie, że "Każda potwora znajdzie swego amatora" :)). 


I tym o to akcentem Tekla i ja żegnamy się z Wami! :))

Do zobaczenie wkrótce, będzie już słodko i świątecznie 🎄.

PS. Czarownica inspiruje w listopadowym Wyzwaniu Szuflady "Bal u Drakuli" :)).