Witajcie Kochani! Czy u Was też jest tak ciepło? Z kurtki zimowej od razu przerzuciłam się na wiosenną :). Tylko brudne resztki śniegu przypominają mi o zimie, która jeszcze kilka dni temu gościła :). No cóż, mamy szalone czasy zatem i pogoda taka. Nie jest to dla mnie kłopot ani powód do marudzenia, wręcz przeciwnie :)). Już wczoraj wyciągnęłam rower, przeszedł mały przegląd i dziś jadę na pierwszą przejażdżkę po kilku miesięcznej przerwie :))). Cieszę się jak małe dziecko, ponieważ kocham swój jednoślad :). Oddając się tej piękniej, radosnej aurze pokażę Wam zeszłoroczne skarpeciaki w wiosennym wydaniu. Nadszedł czas aby i one zagościły na blogu :)). Będzie zatem mało czytania, a więcej oglądania :).
czwartek, 25 lutego 2021
Czy to już wiosna?
sobota, 20 lutego 2021
Anioł mrozem malowany
Witajcie Kochani! Pamiętacie czasy kiedy na każdej szybie w oknie były piękne malowidła, a ich autorem sam mróz? Ja pamiętam te cudne, zamarznięte pejzaże i bardzo za nimi tęsknię :(. Jako mała dziewczynka mogłam godzinami na nie spoglądać, a najpiękniejsze widziałam na babcinym oknie. No cóż, nie ma już takich zim i okien ... Za to jest mróz, wprawdzie słabszy, ale wciąż malowniczy - jeśli tylko się postara :).
Wszystkie zauważone podczas spaceru barwy starałam się przenieść na lalkę głównie za pośrednictwem dodatków.
Bohaterem dzisiejszego posta jest mróz zatem zależało mi aby odzwierciedlić, choć odrobinkę jego magii na skarpeciaku. Myślałam, myślałam i wymyśliłam :)). W słońcu drobinki mrozu pięknie błyszczą, a u aniołka efekt ten przeniosłam na ... skrzydełka! Miałam bardzo ładny brokatowy, écru filc i w końcu doczekał się prezentacji. Nie wiem, czy na zdjęciu widać jak pięknie skrzy, ale uwierzcie mi - w słońcu wygląda to obłędnie.
poniedziałek, 15 lutego 2021
Dziadek do Orzechów po raz drugi :).
Witajcie Kochani! Długo zastanawiałam się, czy pokazać Wam teraz mojego kolejnego Dziadka do Orzechów, czy zostawić w folderze "do publikacji później" :). Jest to jeden z motywów bożonarodzeniowych, a już troszkę czasu od świąt minęło. Z drugiej strony mamy śnieg, mróz i wciąż astronomiczną zimę więc chyba jest ok :).
czwartek, 11 lutego 2021
Pączusiowa Królowa :).
Witajcie Kochani! Za oknem mróz, śniegu po łydki, dzieciaki znów mają frajdę (i co niektórzy dorośli), a w ten malowniczy zimowy krajobraz wpisuje się dzisiejsze, najsłodsze w roku święto - Tłusty Czwartek 🍩:)). Przyznać się Moi Drodzy, ile macie w planach skonsumować dziś pączków :))? Ja już z samego rana odebrałam z piekarni 10 sztuk, wcześniej zamówionych :)). To nasze ulubione - z różanym nadzieniem, delikatnym lukrem i pomarańczową skórką :)). Pychota! Jeszcze były ciepłe jak przyniosłam do domu :)). Pomyślałam zatem, że skoro to takie fajne, słodkie święto to musi mieć swoją królową :). A jaką? Oczywiście, że PĄCZUSIOWĄ :))). Oto ona - słodycz w najczystszej, niekalorycznej postaci :)).
Jejku jak ja tęskniłam za szyciem kolorowych, radosnych, słodkich skarpeciaków :). Przez ostatnie miesiące tkwiłam głównie w świątecznych kolorkach, a także beżach, szarościach, bieli, czerni i ogólnie w stonowanych barwach. Chyba są bardzo popularne :). Potrzebuję kolorów by czerpać z nich energię :)). Zawsze poprawiają mi nastrój, wywołują uśmiech i do skarpetkowych lalek taki tęczowy miszmasz pasuje idealnie :)).
Miałam ogromną radochę podczas szycia tej lalki :)). Najchętniej wszystkie słodkie, pastelowe, cukierkowe skarpety bym na nią założyła jako ubranko :). Podobnie było z koronkami. Miała być jedna, ale inne kolory tak ładnie patrzyły na mnie z woreczków, że uległam ich czarowi :)). Upchałabym jeszcze jakiś jeden, ale nie dało rady :((. Nadrobiłam kolorowymi włosami :)).
Obowiązkowo spodenki! Cały czas mam na nie szał więc to nie ostatni spodenkowiec :)). Moja Pączusia ma portachy warstwowe, jak kolorowy lukier :).
Królowa musi przecież mieć koronę. Długo myślałam co wykombinować i w końcu przez myśl przemknął mi pachnący wanilią, oblany czekoladą, z czekoladowymi drażetkami w żółtym cukrowym ubranku, pączek z dziurką zwany donatem 🍩. Tak, to będzie korona godna Pączusiowej Królowej :). Oczywiście u mnie on również jest ze skarpetki i chociaż wygląda na ciężkiego zapewniam Was, że taki nie jest :).
Skończyłam szyć, patrzę na nią, patrzę i czegoś mi brakowało :)). Wiecie, że kocham anioły więc postanowiłam, żeby moja królowa była pączusiowym aniołkiem ze skrzydełkami z czekolady :). A co, jak szaleć to na całego :))).
Kochani zostawiam Was ze słodką Pączusiową Królową i idę zjeść tego prawdziwego, kalorycznego pączka by tradycji stało się zadość :))). Dziś można :))).
Ściskam Was mocno,
Justyna
🍩🍩🍩
PS. Z całego serca dziękuję Wam 💗 za tak piękne życzenia urodzinowe. Aż łza w oku zakręciła się, kiedy je czytałam. Kochani, gdyby ktoś miał jeszcze ochotę zapisać się, to śmiało, jest jeszcze czas :). Szczegóły TUTAJ.
sobota, 6 lutego 2021
Trzecie urodziny bloga. Zapraszam :).
🎂🎂🎂
Witajcie Kochani! Na początku dziękuję Wam z całego serca za życzenia powrotu do zdrowia. Czuję się już lepiej :). O chorobach więcej pisać nie będę bowiem dziś mam urodziny, a dokładniej trzy latka obchodzi mój blog i czas na coś miłego :))). Zapraszam Was serdecznie do wspólnego świętowania, taka mała wirtualna imprezka :))).
wtorek, 2 lutego 2021
Pierwsze szaraczki :).
Witajcie Kochani! Za oknem znów piękna, mroźna zima, a ja walczę z przeziębieniem :(. Katar wykańcza mnie kompletnie. Nos mam jak wielka malina, a ja sama wyglądam jak przerysowana postać z telewizyjnej reklamy leków :(. No nic, za szaleństwa na śniegu z dziećmi trzeba cierpieć. Z drugiej strony lepsze to niż inny nieproszony gość :). Zatem dziś wybaczcie Moi Drodzy będzie krócej, ale wpadłam, chociaż na chwilkę by pokazać Wam moje pierwsze tegoroczne zajączki :).
Co roku przed Wielkanocą szyję skarpetkowe zające, ale te są pierwsze w kolorze szarym. Przyznam, że było to całkiem ciekawe doświadczenie, ponieważ ten szary to taki kapryśny okazał się. Nie mogłam dobrać idealnego odcienia, ciągle coś było nie tak. W końcu uznałam, że najlepiej i najładniej jako ciałko zajączka prezentuje się jasny szary melanż :).
Tak rozpędziłam się, że powstały dwa zajączki w różnych odcieniach kolorystycznych. Na pierwszym zdjęciu możecie zobaczyć również Kochani jak bardzo różnią się wielkością :).
Mały to chłopczyk w żółtym ubranku i uszami ze skarpetki.
Większy zajączek to z kolei dziewczynka z różowościami i uszami z filcu (zdecydowanie są moimi faworytami).
Kochani zostawiam Was z moimi szaraczkami i idę dalej się kurować pod ciepły koc z malinową herbatką w ręku. Koniecznie zajrzyjcie jeszcze do Szuflady, ponieważ ruszyła nowa zabawa - idealna dla miłośników szarości >> KLIK.
Trzymajcie się zdrowo i do następnego spotkania, będziemy świętować :). Dziękuję również za odwiedziny i bardzo serdecznie witam nowych Czytelników - cieszę się, że jesteście 💗.
Buziaki,
Justyna

















































