Witajcie Kochani! Ostatnio przeczytałam świetnego posta na blogu Agness autorki bloga
klimaty-agness.blogspot.com, a nosił on tytuł
„Dlaczego kocham jesień - 24 powody” (KLIK). Oczywiście pod tymi punktami jak najbardziej podpisuje się, ponieważ kocham tę porę roku od zawsze, ale zostawiając komentarz dodałam jeszcze kilka swoich punkcików - w tym jeden najważniejszy dla mnie -
WRZOSY 😍. Każdy, kto zna mnie w życiu realnym, jak i troszkę dłużej w blogowym wie, że uwielbiam te niesamowite rośliny! Co roku wydaję na ich zakup fortunę, ale nie mogę się powstrzymać. Przyciągają mnie jak magnes. Wrzosy mam na balkonie i chyba jeszcze więcej w domu. Są dla mnie świetną dekoracją, a ich kolor działa na mnie uspokajająco oraz relaksująco. Oczywiście te kupne nie mogą równać się z bajecznymi leśnymi wrzosowiskami, które mogłabym godzinami podziwiać i fotografować.

Inspirując się tymi pięknymi, jesiennymi roślinami oraz aktualnym wyzwaniem na blogu Szuflady -
Wrzosowisko, postanowiłam uszyć swojego własnego
Wrzosowego Aniołka. Wyjęłam z pudła fioletowe gładkie skarpety, dodatki,
i zabrałam się za szycie. Szyłam, szyłam ... i po kilku dniach powstał oto taki skarpetkowy, wrzosowy aniołek:

Nie mogłam zdecydować się, jaki odcień fioletu wybrać (wiadomo, my kobiety tak czasami mamy) więc stwierdziłam, że połączę wszystkie 😁. Kochani nie wiem, czy na zdjęciach będzie to widać, ale ten mały aniołek ma na sobie 16 różnych odcieni fioletu - począwszy od barw intensywnych, wyraźnych poprzez bardzo stonowane, blade, delikatne.
Wrzosy to rośliny jesienne, a wiadomo jesienne poranki oraz wieczory są chłodne. Czasami zimny wiatr podwieje to tu, to tam... i tak zrodził się pomysł, aby aniołkowi uszyć ... majteczki 😂. Ale nie takie zwykłe, tylko bardzo eleganckie. Z koronką, kryształkami, z tyłu wykończone maleńkimi kokardkami.
 |
| Przód |
 |
| Tył |
Oczywiście wspomnę jeszcze o obfitej, tiulowej halce w intensywnej barwie oraz kokardkach na nóżkach, które jak wiecie uwielbiam.
Żebym w pełni mogła nazwać mojego aniołka Wrzosowym, musiałam pomyśleć nad czymś, co będzie przysłowiową „kropką nad i". Zupełnie przypadkowo, wracając do domu, w witrynie jednego ze sklepów z duperelkami, zobaczyłam gałązkę sztucznego wrzosu. Możecie wyobrazić sobie moją radość, zwłaszcza że była to ostatnia sztuka (czekała na mnie 😀). Do domu prawie biegłam - nie mogłam doczekać się, by ją pociąć i wkomponować w zielone, lalkowe pukielki.
Dekorując czapeczkę lalki bardzo zależało mi, aby uzyskać efekt oplatania główki przez gałązki wrzosów, i mam nadzieję, że udało się 😊. Kochani pokażę Wam jeszcze zdjęcie jak w całości prezentuje się tył aniołka:
Zawsze, gdy uszyje lalkę ogarnia mnie smutek, że to już koniec. Uwielbiam z kolei wczesny etap, kiedy w głowie rodzi się pomysł, a potem szukam odpowiednich skarpet, dodatków, myślę nad fryzurką, kombinuje, sto razy zmieniam koncepcję itd. Świetnie się wówczas bawię, to mnie odstresowuje i zapominam o wszystkich trudach dnia codziennego. Kocham te swoje skarpeciaki 💜 i nieważne, że czasami innym moja pasja wydaje się infantylna. To właśnie mój twórczy świat, którym się dzielę i do którego zawsze Was serdecznie zapraszam. A kto choć raz otworzy się na niego, spojrzy z innej perspektywy, otworzy swój umysł i serce z pewnością dostrzeże to co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne...
Kochani dziękuję zatem za wszystkie Wasze odwiedziny i motywujące komentarze 💜. Życzę Wam miłego, słonecznego weekendu i posyłam anielski uśmiech 😇.
Do zobaczenia 😊,
Justyna
Wrzosowego Aniołka posyłam na wyzwanie