Witajcie Kochani! Przede wszystkim bardzo dziękuję Wam za życzenia powrotu do zdrowia oraz uznanie dla wiosennego elfika :)). Cieszę się, że kolejna laleczka - zawieszka spodobała się. Dzisiaj z kolei będzie wielkanocnie, czyli tematyka znana na moim blogu i jak najbardziej na czasie.
Pamiętam jak ponad sześć lat temu zaczęłam szyć skarpeciaki. To było właśnie przed Wielkanocą. Nie przypuszczałam wówczas, że przypadkowa praca zrobiona dla młodszego synka, na przedszkolne potrzeby zapoczątkuje piękną pasję, która trwa do dziś. Kilka lat temu jedna z osób komentujących zadała mi pytanie: "Ciekawe kiedy Tobie się znudzi szycie ze skarpet?". No cóż, to jedno z pytań pozostawione bez odpowiedzi... Mój skarpetkowy bzik trwa nadal i chociaż wydawałoby się, że już dużo wiem, umiem, że osiągnęłam pewien poziom twórczy to ciągle szukam nowych rozwiązań, próbuję, kombinuję. A dlaczego wspominam o tym akurat teraz? :) Powód jest jeden: zajączek z dzisiejszego posta, a dokładniej jego główka.

Ponownie troszkę cofnę się w czasie... Wiele lat temu zafascynowały mnie lalki waldorfskie - kiedyś nawet wspominałam o tym na blogu. Jak dla mnie to jedne z piękniejszych i ciekawszych lalek ręcznie robionych, oczywiście zaraz po skarpeciakach :)). Marzy mi się nawet kurs szycia i jestem na dobrej drodze do realizacji :). Nie zapeszam jednak, w swoim czasie pochwalę się na blogu :).
Wrócę do naszego zajączka. Otóż szyjąc jego główkę częściowo wykorzystałam technikę stosowaną właśnie przy lalkach waldorfskich.
Nie wiem, czy na zdjęciu to widzicie, ale delikatnie zaznaczona jest część czołowa, nosowa, policzka (i nie chodzi mi o moje ulubione rumieńce) oraz żuchwa. W rzeczywistości dało to piękny efekt! Nieskromnie napiszę Wam, że jestem zachwycona, choć już widzę, że jeszcze można co nieco poprawić, ulepszyć :)).
Moje "szyciowe eksperymenty" nie ograniczyły się tylko do główki :). W dalszym ciągu kombinuję z zajęczymi uszami i tym razem prezentują się w wersji na zewnątrz, z dużymi kokardami :)).
Kochani, planowałam jeszcze wpaść na bloga przed świętami, ale już wiem, że nie dam rady. Po chorobie mam dużo zaległości zawodowych jak i tych domowych związanych głównie z przygotowaniami do Wielkanocy. Zatem już dziś pragnę złożyć Wam życzenia - przede wszystkim:
Zdrowych, spokojnych, pełnych miłości, nadziei, optymizmu oraz wiosennego ciepła Świąt Wielkanocnych! Życzę Wam również wiary w lepsze jutro, wspaniałych chwil z Najbliższymi oraz pokoju - tego w sercu jak i wokół nas.
Justyna