Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 listopada 2024

Świąteczny kot

Witajcie Kochani po baaaaardzo długiej przerwie :))! U mnie wszystko ok, ale kompletnie nie mam czasu by regularnie pisać bloga jak kiedyś. Nie zapomniałam jednak o Was 💖. 

Nawet nie wiem kiedy te miesiące zleciały... Ostatni wpis był wakacyjny, teraz mamy listopad i przyszła kolej na skarpetkowego kota już w wersji świątecznej. Tak, tak... dobrze przeczytaliście -  SKARPETKOWY  kot :). Ciągle szyję ze skarpet i mam na ich punkcie bzika,  ale to już przecież wiecie :)).  Moi Drodzy nie przedłużam i zapraszam do małej galerii :)).





Ściskam mocno, życzę Wam wszystkiego dobrego i do napisania :),

Justyna

czwartek, 12 listopada 2020

Mała Tygrysica

Witajcie Kochani! Dziękuję bardzo za tak miłe słowa pod moją mozaikową jesienią :). Jesteście kochani i jak nikt inny potraficie mnie zmobilizować do dalszego szycia :). Jednak jesienne prace już odłożyłam na bok, sercem i myślami jestem przy bożonarodzeniowych ozdobach, a dziś tak dla odmiany wskoczy drapieżne maleństwo - skarpetkowa tygrysica brelok do kluczy :)). 


To praca wykonana w ramach TRZECIEJ ODSŁONY zabawy organizowanej przez Izunię:). Zdjęcie inspiracyjne możecie zobaczyć TUTAJ.


Nie ukrywam, że zadanie nie było dla mnie łatwe. Może dlatego, że boje się okropnie dużych, dzikich kotów. Zawsze jak oglądam je w ZOO to czuje wielki respekt i uświadamiam sobie jak natura jest niezwykła, niebezpieczna, dzika, a nam ludziom tylko wydaje się, że potrafimy ją okiełzać.
Pomysłów miałam kilka, ale dopiero jak znalazłam te fantastyczne skarpety to mnie olśniło :)). 


Skarpety piękne, ale szyło się z nich okropnie!! Od spodu były tak poplątane nitkami, że aż nie mogłam ciąć. Pierwszy raz takie coś widziałam, a mam już sporo skarpetkowego doświadczenia. Do tego potwornie brudziły zostawiając na lalkowym ciałku czarny meszek :(.  


Laleczka jest mała, ale szyłam ją tak długo jak większe i bardziej strojne skarpeciaki. Jednak kiedy już skończyłam, oczyściłam ją z czarnego meszku, uznałam, że nie jest tak źle. W końcu to tygrysica  - trudno ją oswoić i łatwo nie mogło być :)). Poza tym przesłanie tych skarpet jest mega świetne: „Good Mood”, czyli w tłumaczeniu „Dobry Humor”. Tego nam właśnie potrzeba! :))



Marzeniem byłaby sesja zdjęciowa w pięknej, egzotycznej scenerii... Jejku jak ja tęsknię za naszymi podróżami. Nosi mnie na wszystkie strony, a tu w domu trzeba siedzieć na czterech literach :)).


Izuni dziękuje nie tylko za kolejną odsłonę zabawy, ale jeszcze za piękną niespodziankę, jaką mi sprawiła. Dostałam mnóstwo niesamowitych, magicznych, przepięknych aniołów, w tym jeden z moim imieniem :))). I jeszcze piękne serwetki, które wykorzystam do decu :)). Aż łzy ze szczęścia mi popłynęły. Tyle dobroci w tak trudnym czasie dostać to coś niesamowitego. Izuniu kochana jeszcze raz dziękuję 💗 !


Kochani żegnam się już dziś życząc Wam przede wszystkim dużo zdrówka i spokoju! Pokażę Wam jeszcze jedno niesamowite zdjęcie, pewnego pięknego motyla, którego spotkałam wczoraj w lesie. Zbierałam mech, korę brzozy i sosny, patyki oraz inne leśne przydasie, a tu on :)). To był znak, że pomimo wszystkiego wciąż jest pięknie i tej wersji będę się trzymała :).  



Uściski,

Justyna

wtorek, 1 września 2020

Kot z sardynką

Witajcie Kochani wrześniowo!!! Zawsze cieszyłam się z początku nowego roku szkolnego, ale tym razem nie odczuwam tej miłej emocji... Mam mieszane uczucia. I napiszę Wam bardzo szczerze - boje się :(. Muszę jednak ten lęk okiełzać i nie pozwolić, aby zdominował najbliższe miesiące.  Trzeba żyć w miarę normalnie, spoglądając na przyszłość przez różowe okulary. Dobrze, że chociaż w szkołach moich synów uczniowie będę nosili maseczki. Dziś mam pierwsze zebranie (on-line) więc zapewne dowiem się więcej. Zobaczymy jak to będzie. Byle do następnych wakacji :))). I to tyle w temacie powrotu do szkoły (szkoda nerwów), czas na coś radosnego, kolorowego i sympatycznego, czyli na KOTA Z SARDYNKĄ, który ostatnio podbił serca wielu blogujących rękodzielniczek :))). Oto moja wersja:


Swoje „narodziny” zawdzięcza on Izuni z bloga Rękodzieło przy kawie i jej nowej, jakże ciekawej i wspaniałej zabawie Oblicza, odbicia, odsłony sztuki (po szczegóły zapraszam TUTAJ, na bloga Izuni). W skrócie napisze tylko, o co chodzi :). Raz w miesiącu będziemy tworzyć pracę, w dowolnej technice, inspirując się konkretnym zdjęciem :). Reguły są bardzo elastyczne, w niczym nie ograniczają, wprost idealne dla mnie :)).  A jak już zauważyliście wrzesień należy do uroczego kota z sardynką :). 


Zdjęcie inspiracyjne, które  wzięłam z bloga Izuni

Początkowo miałam inną wizję owego kota, ale moja miłość do skarpet wygrała :)). No nie mogłam go nie uszyć :)). Ale żeby nie było... ja tylko zszywałam, a jego projektantem był młodszy synek :)).  To taki nasz koci wspólny projekt :)).  Bernard uwielbia koty!!! Ma bzika na ich punkcie!


Kotek miał siedzieć i być ubrany :). Bernard „zanurkował” w moich skarpetkowych skarbach i wybrał te radosne, kolorowe, tęczowe. I Kochani, zapewniam Was, że nie ma w nich żadnego politycznego podtekstu. To tylko skarpeta (zresztą moja ulubiona) inspirowana najpiękniejszym zjawiskiem przyrodniczym - tęczą :).



Łapki, oczywiście ze skarpety, są ruchome i kociak może robić „A kuku, jestem wstydziochem”, udawać, że je rybkę lub po prostu mocno ją tulić :)).




Sardynka... ona nam kłopotu przysporzyła najbardziej. Ostatecznie wyszła bardziej płotka :)). 


Kotek miał ją zjeść i trzymać w pyszczku, ale zaprzyjaźnili się :). Nic tak nie zbliża jak egzystencjalne rozmowy :). A tak na poważnie, pyszczek bardzo spodobał się Bernardowi, że prosił abym nie doszywała ryby :).


Nasz kotek jest bardzo ciekawy świata i żądny wiedzy. Nawet książki chce czytać :).


Bardzo dziękuję Izuni za tą zabawę. Gdyby nie ona kotek pewnie nie powstałby nigdy. Dzięki niej świetnie się bawiłam, stworzyłam nową wersję skarpeciaka dalej rozwijając swój warsztat twórczy, a co najważniejsze Bernard zyskał ukochanego pluszaka, z którym nie roztaje się na krok :)). Już przebieram niecierpliwie nogami  w oczekiwaniu na kolejne inspiracyjne zdjęcie :)).

💗💗💗

PS. Kochani pamiętacie moją szydełkową „golaskę” królisię z poprzedniego posta? Otóż ma już ubranko, śliczną seledynową sukienkę wykonaną również według kursu Uli K. :)).


PS. A kto pamięta pachnącego lawendą aniołka (TUTAJ POST)? :)) On z kolei pofrunął na licytację Allegro Charytatywni dla Lili Walczak. Jeżeli ktoś pośród moich cudownych Czytelników chciałby go przygarnąć, wspomagając jednocześnie szczytny cel to zapraszam na licytację TUTAJ. Pokrywam koszty wysyłki, a jako mały gratis dokładam zakładkę do książki wykonaną dekupażem :)). Zachęcam Was jak tylko mogę :). Dla przypomnienia lawendowy skarpeciak wygląda tak:


PS. No i na sam koniec... :)). Kochani pisałam poprzednio, że dziś podam do kogo pojedzie czwarty aniołek. Dziękuję tym pośród Was 💗, które wyraziły zgodę na ponowne losowanie :). Nie przedłużam już i z przyjemnością ogłaszam, że ostatni anielski skarpeciak poleci do:

Kasi S. autorki bloga Niezwykły urok codzienności

Kasiu  gratuluje Tobie kochana i proszę o kontakt w sprawie wysyłki :)).

💗💗💗

To już wszystko na dziś Moi Drodzy :). Coś długi post mi wyszedł, ale wraz z ochłodzeniem wróciła moja wena pisarska i twórcza (w głowie aż miesza mi się od kolejnych pomysłów na skarpeciaki). I póki co nawet wirus jej nie pokona :))). Oj, mogłabym mieszkać w chłodniejszej części świata... najlepiej w Laponii w sąsiedztwie świętego Mikołaja :))).


Buziaki i do następnego spotkania

Justyna :). 

niedziela, 17 lutego 2019

Dzień KOTA

Dzisiaj obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kota więc i u mnie będzie "kotkowo", ponieważ uszyłam skarpetkowego kotka 💙💛💗. Miałam jeszcze w swoich zbiorach bardzo fajne skarpetki  więc pomyślałam, że szkoda by tak leżały na dnie pudła 😁.


Kotki to ulubione zwierzaki w mojej rodzinie od zawsze! Można powiedzieć, że mamy "kota na punkcie kotów". Szczególnie mój młodszy synek uwielbia te futrzaki, ma wręcz bzika na ich punkcie. Z kotkami ma zeszyty, notesy, gumki, magnesy, piórnik, do tego dochodzą haftowane przez moją mamę obrazy z kotkami,  kocie gadżety jak kubki, breloki oraz mnóstwo pluszaków,  w tym jeden śliczny czarny kotek od Alinki, którego otrzymałam w ramach naszej "Strasznej wymianki".  Kotki mają dziadkowie więc możecie  sobie  wyobrazić jaka jest radość kiedy ich odwiedzamy. 


Niestety ze względu na moje problemy zdrowotne nie możemy mieć futrzaków  w domu 😞 . To jest okropne uczucie, kiedy kocha się zwierzaki, a z przyczyn niezależnych od nas nie możemy ich posiadać 😞. Dzieci z jednej strony rozumieją bo wiedzą czym to grozi, z drugiej strony desperacko szukały rasy kotów, która nie uczula.  Niestety po konsultacjach z moją Panią Doktor pulmonolog nie jest to możliwe byśmy kotka posiadali. W życiu są rzeczy ważne i ważniejsze, a ja po prostu wybieram zdrowie...


Bardzo zazdroszczę wszystkim posiadaczom kotów! Pamiętam jak byłam mała i jeździłam do prababci. Ona zawsze miała kotki - dla mnie, bo wiedziała że je kocham. Najlepiej było zimą kiedy na dworze panował siarczysty mroź, śnieg, prababcia paliła w piecu, a ja z moim kotem pod ciepłą puchową kołdrą leżałam - on tak fajnie zawsze mruczał!


Ech... nie na wszystko mamy wpływ więc dobrze, że mogę chociaż szyć koty ze skarpetki. Dzisiaj czeka mnie szycie jeszcze jednego, całego niebieskiego, ze skarpetki frotowej. Synek poprosił więc  nie potrafiłam odmówić zwłaszcza, że jak stwierdził "ten dla niego jest zbyt dziewczyński" 😂.


Ale ja, jak to ja, nie umiałam powstrzymać się by nie uszyć go z tych ślicznych serduszkowych skarpetek w rozmiarze 24 - 26. Zwłaszcza, że miały bardzo wypukłą i wyraźnie zaznaczoną piętę stąd po uszyciu kociak przybrał bardzo ładny kształt.


I właśnie to uwielbiam w szyciu ze skarpet - każdy wzór, kształt, splot decyduje w ogromnym stopniu o efekcie końcowym naszej pracy. 
Po sesji zdjęciowej kotek zasnął ze zmęczenia ... w końcu skarpetkowe kotki też są śpiochami 😊.


Kończąc pokażę Wam jeszcze zdjęcie kotki moich teściów. W okresie zimowym uwielbia wygrzewać się na piecu, a jak jeszcze słońce zaświeci to z pieca nie schodzi; niczym Bonifacy ze słynnej bajki.


Kochani jeżeli macie kotki to życzę dzisiaj miłego świętowania ze swoimi pupilami, dużo radości i miłości. Zwierzaki są fajne więc warto je kochać, a przede wszystkim o  nie dbać. Dają nam dużo dobrego, mają pozytywny wpływ na naszą psychikę i sprawiają, że nie czujemy się samotni. 

Uściski, Justyna




Skarpetkowy kotek pobiegnie za wyzwanie http://diytozts.blogspot.com/2019/02/40-wyzwanie-koci-raj.html


oraz na zabawę do Renatki bo jest  w serduszka (TUTAJ)